Trochę klimatu na Fallas de Valencia.

W dzień trochę spokojniej i bez tylu szaleństw- może z wyjątkiem nauki chodzenia po linie. Za to wieczorem ufff- trzeba przyjechać i to wszystko przeżyć. Podobno Fallas się kocha albo się go nienawidzi. W powietrzu słodki zapach churros miesza się z dymem z fajerwerek. Huk, hałas, gwar, muzyka, bity i basy, śmiechy chichy, krzyki. Leje się piwo, wino i mojito. Wszędzie dzikie tłumy- wielka fiesta do rana.

Foto: Małgorzata Wasik

Reklamy